Wiosenna sesja narzeczeńska | Angelika i Michał

Sesja wiosną, w sadzie ?

Maj to miesiąc, w którym świat który nas otacza rodzi się na nowo. Drzewa nabierają kolorów, wszystko dookoła pięknie kwitnie.

Od zawsze chciałem wykonać taką wiosenna sesję – najlepiej w sadzie.
W tym roku nie było inaczej. Po głowie chodziła mi piękna sesja wiosenna. Przed oczami miałem zakochaną w sobie parę w scenerii kwitnących drzew.

Wszystko było by OK, gdyby nie fakt, że na świecie od ok 2,5 m-c zapanował chaos, państwa wprowadziły obostrzenia i zakazy z powodu ‚ko…a wi…a’ (nie chce pisać pełnej nazwy, gdyż boty googla nie lubią się tą nazwą)

Po ok. 2-5 m-c izolacji, siedzenia w domach, rząd postanowił odmrażać powoli gospodarkę. Wrócił uśmiech na twarzy i chęć do działania oraz najważniejsze – możliwość wyjścia z domu i wykonanie sesji.

Poszukiwania pary trwały. Napisałem wtedy do moich ulubionych modeli i znajomych – Magdy i Bartka, czy czasem nie mają kogoś, kogo mogę porwać na sesję wiosenną. Po kilku chwilach dostałem odpowiedź z ‚namiarem’ na Angelikę i … Michała … z którym, już się poznałem pracując w tej samej firmie co on.

Napisałem do Angeliki z propozycją na sesję. Przedstawiłem pomysł, pokazałem miejsce na fotografii, na którą natknąłem się na jednej z grup na facebooku. Rozmowy i burza mózgów u tych dwojga trwały jakiś tydzień. Dlaczego aż tyle? Odpowiedzi udzieliła Angelika w wiadomości prywatnej:

” Nawet nie myśleliśmy o sesji narzeczeńskiej i gdyby nie Magda, pewnie nikt by nas nie namówił. Potrzeba nam takich kochanych osób wokół.

Kamil również szybko nas przekonał, że dzięki sesji poznamy się lepiej, a przy okazji przyzwyczaimy się do aparatu i przekonamy się, że nie takie to straszne, jak się wydaje.”

Po namysłach i podjęciu decyzji o realizacji sesji, padł termin – niedziela. Miała to być piękna, słoneczna niedziela, a w połączeniu z sadem, który znalazłem i tych dwojga – to musiało się udać.

Jak sama Angelika napisała mi w wiadomości na facebooku:

”Chcielibyśmy dogonić czas, który został nam zabrany przez przymusowe siedzenie w domu. Straciliśmy z oczu tyle pięknych chwil i pejzaży, które podarowała nam wiosna. Po majówce powinniśmy być zestresowani i zabiegani… W tym roku powinniśmy składać sobie przysięgę małżeńską, ale los ma dla nas inne plany. Podchodzimy do tego ze spokojem, choć przekładanie wszystkiego kosztowało nas równie wiele wysiłku, co organizacja ślubu i wesela. Jesteśmy pewni, że dzięki tym nieoczekiwanym wydarzeniom, nasze plany będą jeszcze piękniejsze, dojrzalsze i lepsze.”

Jak to bywa w życiu, plany się ‚delikatnie’ zmieniły.
W dniu zbiórki okazało się, że zamiast 21 st.C mamy 16. Szybka decyzja o tym czy jedziemy, czy nie. JEDZIEMY! Ze zmienioną garderobą, lecz jedziemy. Po dojechaniu na miejsce okazało się, że sad jest w tym miejscu, lecz nie jest on ‚opuszczony’ i ‚samotny’ – przylega do niego siedlisko, w którym są mieszkańcy. Nie chcieliśmy zakłócać ich spokoju i wchodzić na ich ziemie bez pozwolenia, dlatego postanowiliśmy przejechać się jeszcze kawałek w poszukiwaniu, być może innego ‚samotnego’ sadu. Niestety, albo i stety – nie znaleźliśmy takiego, za to przed naszymi oczami pojawiła się ścieżka, która prowadziła między polem rzepaku, a rzędem kwitnących drzew. Szybka decyzja w aucie – idziemy sprawdzić? Chodźmy!

Tak powstała ta sesja.

To, co się działo dalej, możecie zobaczyć na fotografiach. W trakcie sesji nie było dłuższej chwili bez uśmiechów i śmieszkowania :), a efekty możecie zobaczyć sami.

W tym miejscu chciałbym również zaprosić inne pary, które jak Angelika i Michał nigdy nie myśleli o takiej sesji. Jeśli macie obawy, boicie się że to nie jest dla Was, przeczytajcie co napisała Angelika już po całej seji:

” Już niedługo na moim blogu (www.angelife.pl) pojawi się wpis na temat jakie plusy ma sesja narzeczeńska! Mam nadzieję, że zachęci to wszystkich niepewnych.

Takie spontany okraszone śmiechem i przyjazną atmosferą dają genialne efekty. Kamil uchwycił nasze szczęście, pozwalając nam odkryć siebie na nowo. Mogliśmy pobyć ze sobą bez obowiązków, bez codziennego pędu i problemów. Zupełny luz, relaks, świeże powietrze, którym można było swobodnie odetchnąć. W pewnych momentach nawet nie wiedzieliśmy, w którym miejscu stoi. Pracował profesjonalnie, nie dając nam odczuć skrępowania pstrykaniem zdjęć. Kto by się spodziewał, że rząd ukwieconych krzewów może dać taki efekt. Magia działa się na naszych oczach, a nawet byliśmy jej małą częścią.

I nasuwa się taka myśl, że co by się na świecie nie działo, jeśli wokół nas będą dobrzy ludzie, to wszystko będzie dobrze.”

Dziękuję Wam za zaufanie! Ciesze się, że kolejny raz mogłem pokazać, że sesje, czy to narzeczeńska, czy ślubna nie muszą być sztywne, napięte, a obecność fotografa nie musi krępować!

Do zobaczenia na waszym ślubie i weselu 🙂
Kamil

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.